Helena Pilejczyk obala mit – 70 to nie starość, startowałam jeszcze wtedy w zawodach

Redakcja IUVENIS - 07.02.2018
288

Helena Pilejczyk obala mit – 70 to nie starość, startowałam jeszcze wtedy w zawodach

Helena Pilejczyk to polska medalistka Igrzysk Olimpijskich w Squaw Valley z 1960 roku. Brąz zdobyła w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m.


Razem z koleżanką z drużyny, Elwirą Seroczyńską, która zdobyła wtedy srebro, były pierwszymi Polkami, które na igrzyskach zimowych wywalczyły medale. Na powtórzenie tego sukcesu czekaliśmy aż 46 lat, do momentu, kiedy to Justyna Kowalczyk w 2006 r. zdobyła brąz w biegu narciarskim na 30 km stylem dowolnym.

Jednak brązowy medal Heleny Pilejczyk, zdobyty na Olimpiadzie Zimowej, nie jest jedynym jej osiągnięciem. Igrzyska w Squaw Valley i świetny wynik polskiej łyżwiarki szybkiej był efektem wieloletnich treningów, które pani Helena kontynuowała przez kolejne lata. W Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z łyżwiarką, w którym opowiedziała nie tylko o doświadczeniach z Olimpiady, ale i ogólnie ze swojego życia.

Helena Pilejczyk 39 razy (!) zdobyła tytuł Mistrzyni Polski, ustanowiła 42 rekordy Polski, ponadto obecnie jest trenerem klasy mistrzowskiej. Urodziła się w 1931 r. w Zieluniu (k. Mławy), ważąc zaledwie 1,9 kg. W tamtym czasie niewiele podobnych dzieci przeżywało, rodzice pani Heleny również spodziewali się najgorszego, dlatego ją ochrzcili zaraz po urodzeniu. Aby ją zahartować, mama łyżwiarki wystawiała ją w kwietniu przy otwartym oknie, próbując nadać córce odporności. Z powodu kłopotów zdrowotnych kobieta nie chciała pozwolić, aby najmłodsza z jej pięciorga dzieci uprawiała sport. Jednak pani Helena miała na to zupełnie inne spojrzenie:

Proszę popatrzeć, jakie mam krzywe ręce. To dlatego, że grałam w siatkówkę piłką przeznaczoną do piłki nożnej. Ciężką, sznurowaną. Jak dodatkowo nasiąkła wodą albo jak chłopcy ścinali i się odbierało, to było straszne obciążenie dla stawów. No, ale ja to lubiłam. Chociaż mama nie pozwalała mi uprawiać sportu. Cały czas mówiła, że jestem słaba, wątła. A ja w sukience grałam i wyrywałam rękawy, bo jak się serwowało, od razu szwy pod pachami pękały.

Aktywność? Czemu nie, 70 lat to nie starość

Zamiłowanie do sportu pozostało do dziś. Pani Helena ma 86 lat i nadal jeździ na łyżwach, choć już się nie ściga z powodu sztucznego kolana i biodra. Humor jej jednak nie opuszcza, bo śmieje się, że niedługo zostanie cyborgiem. Ostatni raz ścigała się w 2002 roku w wieku 71 lat w Hamar w Norwegii na zawodach seniorów, jednak jak sama przyznaje:

(…) ja w ogóle nie przywiązuję wagi do tych zawodów, nie chwalę się nimi. Ktoś powie, że to też mistrzostwa. No tak, ale to już jest inna ranga. Poza tym im starsza grupa wiekowa, tym mniej zawodników startuje, wiadomo, choroby i ludzie się wykruszają, a tytuły się przyznaje. Właściwie to bardzo źle mi się wtedy jeździło. (…) Przede wszystkim wówczas w Elblągu za bardzo nie miałam gdzie trenować, bo do zeszłego roku nie było w mieście toru do jazdy szybkiej na łyżwach. A na samych zawodach praktycznie nie miałam konkurencji. No i zmieniłam łyżwy na „klapy” – nowoczesne łyżwy z ruchomą piętą. Zmieniłam, zapominając, że 40 lat jeździłam na tradycyjnych, a to zupełnie inna technika jazdy.

źródło: wikimedia

II WŚ

Rodzice Pani Heleny w 1935 roku przenieśli się do Pułtuska z Zielunia koło Mławy. Tam zaskoczył ich wybuch II Wojny Światowej. W 1944 roku, na miesiąc przed wybuchem Powstania Warszawskiego, ojciec pani Heleny zabrał ją i jej matkę do Warszawy. Brania i siostry pozostali w Pułtusku, gdzie walczyli w partyzantce. Zaraz po przyjeździe do stolicy ojciec pani Heleny zniknął, córka wie jedynie tyle, że został ranny i zmarł w 1946 r.  Jeden z braci również nie przeżył wojny, zmarł na gruźlicę.

Razem z mamą pani Helena tułała się po warszawskich piwnicach do momentu, aż po upadku powstania zostały wywiezione do obozu w Pruszkowie. Następnie w bydlęcych wagonach wysłano je do Krakowa, skąd trafiły do miejscowości Filipowic. Tam otrzymały od gospodarzy kąt w izbie, a mama pani Heleny pomagała w gospodarstwie. Wyzwolenie zastało obie kobiety już w Sochaczewie u rodziny. Ostatecznie mama łyżwiarki, wiedząc, że nie ma po co wracać do Pułtuska, zdecydowała o udaniu się na ziemie odzyskane. W Kwidzyniu zaadoptowała splądrowane mieszkanie dla siebie i córki, gdzie pani Helena dorastała. Część mebli nie była zniszczona, a czego brakowało, można było przynieść z innego mieszkania. Po kilkuletniej tułaczce łyżwiarka osiadła w Kwidzyniu, gdzie skończyła tamtejsze liceum pedagogiczne.

Praca w Elblągu

Po ukończeniu szkoły pani Helena otrzymała nakaz pracy w Elblągu jako nauczycielka najmłodszych klas. Od razu po przyjeździe zapisała się do sekcji siatkówki i sekcji lekkoatletycznej w klubie Stal Elbląg. Próbowała wszystkiego, a aktywność fizyczna sprawiała jej ogromną przyjemność. W wieku 21 lat zauważył ją Kazimierz Kalbarczyk, trener łyżwiarstwa szybkiego. Zaproponował, żeby pani Helena przyszła na jeden z treningów, gdyż była niezwykle sprawna. Właściwie od razu pojawiła się propozycja pojechania na zgrupowanie sekcji łyżwiarskiej do Sopotu.

Tak rozpoczęła się przygoda pani Heleny z łyżwiarstwem, której uwieńczeniem, choć nie końcem, było zdobycie brązu na zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Squaw Valley.

Cały wywiad i opowieść pani Heleny Pilejczyk dostępny jest tutaj.

Comments

comments

288
Komentarze
Sonda

Czy należysz do lokalnego Klubu Seniora??

Loading ... Loading ...