Nie uszczęśliwiaj seniora na siłę

Mateusz Sabala - 16.11.2017
170

Nie uszczęśliwiaj seniora na siłę

UWAGA! Materiał skierowany do dzieci seniorów. Nie uszczęśliwiajcie ich na siłę! Nie rzadko zdarza się, że seniorzy brani są pod opiekę swoich dzieci. Czasem jednak pojawiają się sytuacje, w których dzieci wyświadczają rodzicom niedźwiedzią przysługę.

Warto rozmawiać z seniorem, analizować jego potrzeby i zwyczaje. Mój przyjaciel opowiadał mi ostatnio o kłopocie, jaki trapił jego rodzinę. On, dyrektor w lubelskiej fabryce, i jego żona nauczycielka, mają dwóch synów. On pochodzi z Warszawy, ona z Lublina. Zaraz po zawarciu małżeństwa zamieszkali w stolicy wschodniego województwa. Wprowadzili się do bloku blisko teściowej Darka, chcą się nią zaopiekować, bo była sama.

Po kilku latach zdecydowali o przeprowadzce do Warszawy. Kupili działkę pod miastem i rozpoczęli remont znajdującego się na niej budynku. Wszystkim zarządzali zdalnie z Lublina. Prace wykończeniowe i przygotowanie posesji do wprowadzenia się zajęło kilka lat. Kiedy w końcu przyszedł upragniony dla nich odbiór budynku, pojawił się jeden problem – mama Grażyny nie chciała się przeprowadzić. Była to wielka niespodzianka dla mojego przyjaciela i jego rodziny, gdyż nie brali właściwie innej możliwości pod uwagę. Nie wiedzieli, co począć.

Kiedy zapytałem, dlaczego pani Józefa nie chciała przenieść się do Warszawy, Darek opowiedział o dużej aktywności teściowej. Pani Józia intensywnie działała w Lubelskim klubie seniora, uczęszczała również na wykłady uniwersytetu trzeciego wieku. Po tej opowieści zapytałem po prostu Darka, czy warto w takim razie to zmieniać? Seniorka zbudowała sobie fajny, aktywny świat, w którym się świetnie czuje, może warto uszanować jej wybór. Kiedy straci zapał do działania, lub osłabnie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sprowadzić ją do Warszawy. Darek przyznał mi rację. Tak też zrobili. Pani Józefa dalej może brać udział w inicjatywach, które przynoszą jej mnóstwo satysfakcji. A dodatkowo urozmaica sobie niektóre weekendy pociągowymi wyprawami do wnuków.

Uszczęśliwianie na siłę

Cała ta sytuacja dała mi do myślenia. Czasem zdarza się tak, że mimo najszczerszych chęci nasza pomoc może być tylko uciążliwa dla  najbliższych. Problem mojego przyjaciela przejawiał się nadmierną troską o teściową. Jednak boję się , że w wypadku przeprowadzki do stolicy Pani Józefa mogłaby nie chcieć szukać nowego klubu, poznawać nowych ludzi i otoczenia. Wszystko to doprowadziłoby do odizolowania seniorki. Czy wtedy byłoby lepiej? Oczywiście, że nie. Warto więc w takich sytuacjach obiektywnie spojrzeć na sprawę. Rozpatrzeć wszystkie za i przeciw. Ale zanim to zrobisz posłuchaj, czego potrzebuje Twoja mama, babcia, ciocia czy dziadek. W końcu są dorosłymi osobami, które mają swoje życie. Warto więc nieraz pozostawić im decyzję, co chcą z tym życiem zrobić.

 

Comments

comments

170
Komentarze
Sonda

Czy należysz do lokalnego Klubu Seniora??

Loading ... Loading ...