Poruszający list, znaleziony w domu opieki

Redakcja IUVENIS - 15.12.2017
13

Poruszający list, znaleziony w domu opieki

Przemijanie to temat, który szczególnie porusza nas w podeszłym wieku. Samotność, a także poczucie odrzucenia są odczuciami, które towarzyszą niejednej osobie starszej.


Jednak nikt nie może lepiej tego opisać niż osoba, która właśnie to czuje. Na podaj.to został opublikowany list jednej z pensjonariuszek domu opieki. Pielęgniarka odnalazła go już po śmierci podopiecznej, jednak treść w nim zawarta z pewnością dała jej do myślenia. Można by wiele napisać, opisać, przetłumaczyć z tego listu, jednak będzie to zupełnie niepotrzebne. Właśnie dlatego po prostu wstawiamy treść listu, zostawiając czytelnika z jego własnymi przemyśleniami:

Co widzicie patrząc na mnie, moje drogie pielęgniarki? Co widzicie?
Co myślicie patrząc na mnie?

Niech zgadnę… Toksyczną, wredną staruchę, niezbyt bystrą zresztą. Z dziwnymi nawykami i nieobecnym spojrzeniem.  Staruszkę, której zawsze upada jedzenie i która nic nie mówi. Bardzo się wtedy irytujecie i szepczecie tak, żebym usłyszała: „Mogłaby chociaż spróbować być milsza.”  Wydaje Wam się, że nic do mnie nie dociera, tym bardziej, że zawsze coś gubię i nawet dobrze nie pamiętam, czy to był but czy może jednak skarpeta. Wiecie, że możecie robić ze mną, co chcecie, niezależnie od tego, czy będę protestować. Według Was moje jedyne zajęcie to przydługie kąpiele albo jeszcze dłuższe bawienie się jedzeniem. Tak właśnie o mnie myślicie? To widzicie? W takim razie pora otworzyć oczy, moje drogie pielęgniarki, bo Wy wcale mnie nie widzicie. Powiem Wam, kim jestem, kiedy każecie mi coś robić albo prosicie, żebym zjadła.

Jestem dziesięcioletnią dziewczynką, która ma kochających rodziców, braci i siostry.

Szesnastolatką, która chodzi z głową w chmurach marząc o wielkiej miłości.

Dwudziestolatką zakochaną do szaleństwa, która już za chwilę przysięgnie coś, w czym wytrwa do końca życia.

Jako dwudziestopięcioletnia dziewczyna mam już własne dzieci, które wychowuję najlepiej, jak potrafię i którym zapewniam bezpieczny, kochający dom.

Teraz mam już trzydzieści lat, a moje dzieci rosną zdecydowanie za szybko… Zaczynają ich łączyć więzy z innymi, a nasze słabną.

Mam czterdzieści lat i dorosłe dzieci, które opuściły dom. Zawsze jest obok mnie mój wspaniały mąż, więc i tak jestem szczęśliwa.

Mam pięćdziesiąt lat i znowu w moim domu pojawiły się dzieci, moje cudowne wnuki. Z mężem z radością zajmujemy się nimi.

Teraz jestem załamana. Umiera mój mąż. Moja jedyna miłość.

Patrzę w przyszłość i… nic nie widzę. 

Moje dzieci mają swoje dzieci. Ja żyję wspomnieniami.
Jestem już stara. Starość jest straszna. Czasem śmieję się z mojego wieku jak jakaś idiotka. Moje ciało pochyla się, gdzieś zapodział się mój wdzięk i gracja. Nie mam sił. Teraz jestem tylko kamieniem, w którym ponoć jeszcze bije serce. A mimo wszystko w tej starej skorupie wciąż żyje tamta młoda dziewczyna, a moje obolałe serce bije. Pamiętam szczęśliwe chwile, pamiętam też te złe. Na nowo przeżywam każdy dzień. Myślę o tamtych latach, które tak szybko minęły, za szybko…

Akceptuję to, że już nic do mnie nie wróci, ale chociaż Wy mogłybyście otworzyć oczy i zobaczyć mnie. Naprawdę mnie zobaczyć.

Comments

comments

13
Komentarze
Sonda

Czy należysz do lokalnego Klubu Seniora??

Loading ... Loading ...